Zawsze się radujcie... - pisze św. Paweł. Nie wiem czy potrafię się zawsze radować. Wiem jednak, że doświadczam radości życia. Czasem ukrytej w bardzo prostych, niepozornych rzeczach, spotkaniach... przypomina mi się jak pewnego dnia jechałem do spowiedzi na Krakowskie w Lublinie, do kapucynów... ile ja miałem radości zanim tam dojechałem. Wszystko mnie cieszyło: zielona trawa między dwoma pasami jezdni, niespodziewanie spotkani znajomi... Myślałem sobie wręcz, że to musiałoby strasznie głupio wyglądać z zewnątrz, gdyby ktoś widział jak może ucieszyć trawa na ulicy, którą się codziennie widzi i nie robi ona na nikim wrażenia. A wtedy to była spontaniczna, dziecięca radość. Ile jest takich drobnych radości...
Dzisiaj miałem odwiedziny 3-letniego chrześniaka. Ile radości sprawia przebywanie z nim: jego niesamowite miny, czasem rozbrajające, niespodziewane teksty, jego żywiołowość (kupiliśmy dzisiaj kombajn).
Wczoraj oglądałem film: "Podróż czerwonego balonika" reżyserii Hsiao-hsien Hou. Ciekawy film o codzienności zabieganej matki i cieszącego się swoim dzieciństwem syna, dla którego ciekawe jest filmowanie niani robiącej naleśniki, co dla dorosłych wydaje się niczym nadzwyczajnym. Warto w sobie zachować świeżość spojrzenia dziecka, jego zdolność do cieszenia się prostymi sprawami, które często przestają cieszyć schowane w codzienności.
Kiedy odprowadziłem rodzinkę na busa i wróciłem do domu, zobaczyłem, że na dywanie leży... balonik! Co prawda różowy, ale fajna sprawa. Mój chrześniak przyniósł ze sobą i zostawił. Może to wcale nie jest przypadek. Może to zaproszenie do wzięcia na poważnie przesłania wczorajszego filmu. Cieszyć się codziennością. Przecież większość naszego życia, to codzienność, czasem przecinana jakimiś "szczególnymi" wydarzeniami. Żeby mieć radość życia, trzeba się nauczyć czerpać ją właśnie z codzienności, tego niepozornego dnia, który jest "dzisiaj". Jest w codzienności naprawdę mnóstwo okazji do ucieszenia się życiem. Może warto prosić Boga o serce dziecka: proste, spontaniczne i radosne. Może czasem warto zdobyć się na odrobinę szaleństwa, pozwolić się porwać chwili, nawet gdyby ktoś obok miał się popukać w czoło. Jego strata. Nie musimy być zawsze "korekt" i mieścić się w utartych schematach.Mam całą serię zdjęć dokumentujących takie drobne szaleństwa, w których czułem wyzwalająca się radość życia. (może kiedyś zrobię galerię moich wariactw)
Jako podsumowanie jeden z moich ulubionych cytatów:
"Człowiek rozsądny dostosowuję się do świata; człowiek nierozsądny z uporem próbuje dostosować świat do siebie. Dlatego wszelki postęp zależy od ludzi nierozsądnych". (George Bernard Shaw)
Zgadzam się, często nie potrafimy się cieszyć z drobnych rzeczy, nie dostrzegamy piękna świata stworzonego przez Boga, ciągle narzekamy, a za mało się radujemy.
OdpowiedzUsuńZ każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji jest jakieś wyjście, musimy tylko prosić Ducha św. o jego dary, abyśmy potrafili dostrzec to przysłowiowe światełko w tunelu. I najważniejsze:zaufać Bogu, on najlepiej wie, co dla nas najlepsze, chociaż bywa,że jego plany nie są naszymi planami...