We wczorajszej Ewangelii (Łk 4, 16-10) Jezus przywołuje w synagodze w Nazarecie słowa proroka Izajasza: "Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnych, abym obwoływał rok łaski od Pana". Zaraz po nich dodaje krótki, własny komentarz: "Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli". I właśnie te słowa były początkiem burzy. Burzy w sercach słuchaczy. O ile jeszcze przez chwilę wykazywali zafascynowanie, zadziwienie, to już za moment ujawnią brak wiary. Znamy Go. On może nieść ubogim dobrą nowinę? On może dawać wolność więźniom i przywracać wzrok niewidomym? Przecież my Go znamy. Teraz, dziś się to spełnia? W dniu, który nie wydaje się być inny od pozostałych? Nie możliwe, że dziś jest czas łaski od Pana. W ten sposób przegapili swój czas nawiedzenia. I Jezus pokazuje im, że nie po raz pierwszy.
Im? Wtedy? Ale co z nami, teraz? Dzisiaj przychodzi ten sam Jezus i mówi te same słowa z Księgi proroka Izajasza. I dodaje to samo zdanie: "Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli".
A więc najpierw trzeba nam usłyszeć. Słuchać Pana. A potem uwierzyć w to, co usłyszeliśmy. Uwierzyć Panu. Ostatnio mówię to ludziom w konfesjonale, że Bóg przychodzi na pewno, przychodzi z łaską odpuszczenia grzechów, z łaską wolności dziecka Bożego, z dotknięciem Miłością, która rodzi do życia, bo jest potężniejsza niż grzech i śmierć, która jest konsekwencją grzechu. Ale to, że Bóg przychodzi, nie znaczy, że w naszym życiu musi się coś dokonać. Bóg to nie automat. Bóg jest Żywy. On przychodzi dziś, teraz. Ale jestem jeszcze ja, jesteś jeszcze Ty. Czy Go przyjmę? Czy uwierzę, że to dziś jest czasem zbawienia? Czy będę czekał w swoim życiu na jakieś "kiedyś" w międzyczasie narzekając na obecny stan, i może jeszcze mając pretensje do Boga, że nic z tym nie robi? Trzeba uwierzyć, że ten czas, ten moment, ta spowiedź, ta Eucharystia, ta modlitwa, to otwarcie Słowa Bożego... jest czasem zbawienia! Bo jest w tym obecny Bóg. Bóg, który ma moc. Obyśmy nie dali się uwieść naszemu przyzwyczajeniu do Eucharystii, spowiedzi, modlitwy... Żebyśmy nie mieli tego samego wrażenia co ludzie w Nazarecie: przecież to Jezus, którego spotykamy na co dzień? Znamy Go. Co On może nam dać? Czy to nie kolejna Eucharystia, spowiedź, modlitwa w naszym życiu... jak każda inna, których dotąd już tyle było?
On ma nam do dania wszystko, co jest potrzebne do pełni życia. On ma nam do dania nie tylko to życie, ale przede wszystkim życie wieczne. Tylko patrząc z wiarą zobaczymy, że to nie kolejna.... ale że to "dziś", kiedy wypełnia się w naszym życiu Dobra Nowina, którą jest Jezus Chrystus. Dziś jest czas zbawienia, którym jest Jezus. On przychodzi dziś, a z Nim zbawienie.
Na koniec chciałbym przywołać słowa św. Pawła, które tego dnia pojawiły się w pierwszym czytaniu: "A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby się wiara wasza opierała nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej". (1 Kor 2, 1-5)
On ma nam do dania wszystko, co jest potrzebne do pełni życia. On ma nam do dania nie tylko to życie, ale przede wszystkim życie wieczne. Tylko patrząc z wiarą zobaczymy, że to nie kolejna.... ale że to "dziś", kiedy wypełnia się w naszym życiu Dobra Nowina, którą jest Jezus Chrystus. Dziś jest czas zbawienia, którym jest Jezus. On przychodzi dziś, a z Nim zbawienie.
Na koniec chciałbym przywołać słowa św. Pawła, które tego dnia pojawiły się w pierwszym czytaniu: "A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby się wiara wasza opierała nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej". (1 Kor 2, 1-5)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz