Ten powstał pewnego popołudnia, kiedy w wolnej chwili w seminarium zajrzałem do domu. Stanąłem przy oknie, a potem przy stole i jest.
"Wracając do Ur"
Kiedy wracam do domu
Lubię wyjrzeć przez okno
I spojrzeć w niebo
Aby przypomnieć sobie cel mojej wędrówki
I na ziemię
Aby nie zapomnieć skąd wyszedłem
Tak, to jest moje miasto, moje osiedle, mój dom rodzinny
Moje Ur, które mnie wydało
Tak jak łono mojej matki
Wydało mnie przed laty na ten świat
Zazwyczaj głośno opłakuje się zaciszny kąt
Gdzieś pod matczynym sercem
Kiedy przychodzi go opućić
Ja ponoć nie płakałem
Teraz też nie płaczę
Kiedy rozdzielają się ciała matki i dziecka
Bliskie stają się ich serca
To one teraz ich łączą
Opuszczam moje Ur
Ale żywo czuję je sercem syna
Przede mną jeszcze długa droga
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz