To chyba mój najwcześniejszy wiersz, jaki jest w moich zbiorach. Kiedy go czytam, to widzę siebie jak go pisałem, czuję klimat, który temu towarzyszył.
"Małe, szare pudełeczko"
gdzieś na świecie jest pokój
zwyczajne cztery ściany
a w tym zwykłym pokoju
siedzi człowiek nieznany
siedzi przy zwyczajnym stole
na zwyczajnym stołeczku
wciąż rozmyślając
przygląda się małemu, szaremu pudełeczku
cóż takiego niezwykłego jest w tym pudełeczku
że siedzi przy nim człowiek godzinami
czy to zwykły drobiazg
czy może skrytka z klejnotami
to coś więcej niż klejnoty
zdaje człowiek sobie z tego sprawę znakomicie
siedzi przy nim i rozmyśla długo
bo to małe, szare pudełeczko to całe jego życie
są w nim zgromadzone radości i smutki
dni różnorodne przeżyte
są chwile słabości
lecz są i te znakomite
chowa w nim człowiek sny
a także w sercu głęboko wyryte marzenia
chowa w nim swoje uczucia i lęki
bo to małe, szare pudełeczko od lat się nie zmienia
czasem chce o wszystkim zapomnieć
i ze swoistą złością w kąt je rzuca
lecz po chwili znów sobie coś przypomina
i z łzą w oku nad nim kuca
bo to bezcenna życia skarbonka
czy jesteś bogaty, czy nęka cię bieda
i choćbyś bardzo się starał
to i tak małego, szarego pudełeczka opróżnić się nie da
Zastanawiam się dlaczego my, ludzie lubimy myśleć, rozmawiać o bolących nas sprawach życia codziennego. Powinno się o nich zapomnieć, nie przypominać sobie. A może ja uogólniam i tylko ja tak postępuję??
OdpowiedzUsuńPrzeszłość jest z nami związana na zawsze tak jak blizna czy znamię, zawsze będzie nas dotyczyła. Myślenie o tym co było czy rozmawianie o tym ma jednak jakiś sens bo pozwala nam to unikać w przyszłości ewentualnych błędów. Na swojej własnej przeszłości możemy się również wiele nauczyć.
OdpowiedzUsuńTak więc kucanie nad tym pudełeczkiem ma sens
Nie powinno się zapominać o naszych ranach- 'błędach', spychać w niepamięć, uciekać. One powrócą, kiedyś to wszystko wypłynie, ale ze zdwojoną siłą.Wszystko naraz.Przepraszam za porównanie,ale- wypłynie jak nagromadzona ropa z zabliźnionej,przysłoniętej, ale nie wyleczonej rany. Wszystko więc trzeba 'naświetlać'.. Światłem Chrystusa, Jego prawdy o nas,na bieżąco rozwiązywać,opatrywać rany,nie spychać ich w kąt. I wtedy do tych 'wspomnień' będziemy wracali z pokojem,nie bojąc się ich i traktując je jako doświadczenia które uczą.
OdpowiedzUsuń