To może jeszcze jednym się podzielę, jak już zacząłem wyciągać z szuflady... Ten powstał w trakcie ostatniego roku mojej formacji w seminarium, a więc ma kilka miesięcy.
"Eksplozja"
Umarła, umarła nadzieja.
Na prawdę już wszystko skończone.
Jak stłumiony dźwięk po eksplozji,
Brzmi w mojej głowie ostatnia rozmowa.
Ogłuszony przemierzam ulice.
Idę... choć przed chwilą wyrwało mi serce.
Chyba tylko szok pozwala kroczyć przed siebie.
Ile jednak można tak przejść?!
Nie zostaje krwawy ślad na chodniku.
Nikt nie spieszy mi na ratunek.
I krajobraz nic się zmienił.
Choć przed chwilą wybuchła bomba.
Wydzielona ogromna energia,
Która zmiata wszystko po drodze,
Zostaje wchłonięta przez życie.
Milion myśli jak oszalałe elektrony
W rozszczepianym atomie,
Kiedy życie zwycięża śmierć.
Ten wiersz był pewnie napisany po jakimś trudnym wydarzeniu w księdza życiu...
OdpowiedzUsuńAle puenta najważniejsza: "życie zwycięża śmierć"!
Nie można się nam poddawać!!!
Ten wiersz daje do myślenia, szczególnie że mam teraz taki a nie inny okres w życiu. Łukasz jesteś wspaniałym świadkiem nadziei!!
OdpowiedzUsuńTak, to było bardzo trudne doświadczenie, ale wyzwoliło szaleńczą potrzebę przetrwania tej sytuacji...a potem sam Bóg wszystko ułożył po swojemu... i życie zwyciężyło śmierć!
OdpowiedzUsuńChciałabym,żeby w mojej sytuacji też życie zwyciężyło śmierć!
OdpowiedzUsuń