"Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: JESTEM, KTÓRY JESTEM. I dodał: Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was. (...) To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia". (Wj 3, 14-15)

czwartek, 2 września 2010

Słowo pełne mocy

Ewangelie ostatnich dwóch dni (wtorek: Łk 4, 31-37 i środa: Łk 4, 38-44) pokazują Jezusa, który wyrzuca złe duchu i uzdrawia wielu ludzi. Jezus jest pełen mocy, mocy przemieniającej ludzkie życie. We wtorek Ewangelia mówi o "słowie pełnym mocy". Słowo Jezusa jest potężne. "Głos Pana pełen potęgi! Głos Pana pełen dostojeństwa! Głos Pana łamie cedry, Pan łamie cedry Libanu, sprawia, że Liban skacze niby cielec i Sirion niby młody bawół. Głos Pana rozsiewa ogniste strzały, głos Pana wstrząsa pustynią, Pan wstrząsa pustynią Kadesz". (Ps 29, 4-8) To jest prawda o Słowie Bożym: to nie jest jakiś tekst, jakaś historia... to jest potęga, która łamie moc złego ducha... sprawia, że nieprzyjaciel ucieka w popłochu... jest potężną "bronią rażenia" w walce duchowej... porusza, ożywia to, co wydaje się pozbawione życia. Słowo Pana pełne mocy! Jeśli Ruch Światło-Życie zaprasza nas w tym roku do wsłuchiwania się w słowo Pana, to jest to zaproszenie do napełnienia się Jego mocą. Przez trzy kolejne lata byliśmy wzywani do tego, żeby "iść i głosić", "czynić uczniów" i to "czynić uczniów ze wszystkich narodów". Dzieło do podjęcia przez każdego z nas zostało naznaczone bardzo wyraźnie. Naszym planem jest Plan Wielkiej Ewangelizacji. Ewangelizacji, która ma być wyjściem z Dobrą Nowiną, którą jest Jezus, do każdego z naszych braci i sióstr. I oto został nam wskazany  właściwy początek tego dzieła - zasłuchanie się w Słowo, napełnienie się Nim. 
Jezus jest Słowem. Słowem pełnym mocy. On obchodzi okolice Galilei i Judei głosząc słowo o Królestwie Bożym. I dzieją się wielkie rzeczy. On dotyka ludzkiego życia, często w najwrażliwszych, najboleśniejszych miejscach... dotyka ran, chorób, zniewoleń... "O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich". Tak, Jezus nie boi się dotknąć tego, co jest nieprzyjemne, tego, co wielu wolałoby ominąć, nie zauważyć, przykryć... Ale to byłoby przyzwolenie na dalsze obumieranie, na dalszą wegetację. 
Tymczasem Jezus każdego chce prowadzić do pełni życia. "Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca". (Hbr 4, 12) Jeśli odkrywamy w swoim życiu jakieś "ropniaki", miejsca sparaliżowane, zawładnięte przez złego ducha, słabości, grzechy... pozwólmy, żeby Słowo naświetliło je! Czasem będzie to łagodne słowo pocieszenia, ale może być i twarde słowo wzywające do nawrócenia... Ważne, że jeśli jest to słowo wypowiedziane przez Jezusa, to niesie w sobie moc, uzdrawiającą moc, przemieniającą moc. Słowo, które rodzi wiarę. "Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa". (Rz 10, 17). To jest konieczne, żeby usłyszeć: "Idź, twoja wiara cię uzdrowiła".
Iść i głosić... czynić uczniów... to przede wszystkim być świadkiem mocy Jezusa. Nawet nie naocznym świadkiem. Osobistym świadkiem. Świat potrzebuje Twojego i mojego życia jako świadectwa. "Kto wierzy w Syna Bożego, ten ma w sobie świadectwo Boga; kto nie wierzy Bogu, uczynił Go kłamcą, bo nie uwierzył świadectwu, jakie Bóg dał o swoim Synu. A świadectwo jest takie: że Bóg dał nam życie wieczne, a to życie jest w Jego Synu. Ten, kto ma Syna, ma życie, a kto nie ma Syna Bożego, nie ma też i życia. O tym napisałem do was, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie życie wieczne". (1 J 5, 10-13) 
Potrzeba naszej codzienności przenikniętej Słowem, naświetlonej Światłem. Jeśli nawet świat nie będzie słuchał słów, to nasze życie niech będzie wołaniem Boga do naszych środowisk. Obyśmy mogli wobec wielu ludzi powiedzieć za św. Pawłem: jesteśmy "sługami, przez których uwierzyliście według tego, co każdemu dał Pan. My bowiem jesteśmy pomocnikami Boga, wy zaś jesteście uprawną rolą Bożą i Bożą budowlą". (1 Kor 3, 5.9)

1 komentarz:

  1. Dobrze napisane. Pismo Święte to coś niesamowitego. Czytanie Słowa Bożego to spotkanie z Nim. Czasem jest jak miód i balsam na rany, czasem jak młot rozwalający nasze-inne od Bożych-plany i dziwne,nielogiczne pomysły na życie,czasem jak miecz..Te SŁOWA są żywe. Są Żywą Obecnością. Wiele razy w życiu doświadczyłam namacalnie działania Jego Słowa,kiedy to dany mi akurat w tym a nie innym czasie fragment wyciskał łzy na twarzy lub przywracał uśmiech po długim czasie utrapienia.
    Mogę przytoczyć takie zdarzenie:
    W 2007 roku przechodziłam trudny czas. Miałam poważny problem. Szukałam pomocy,rozmawiałam z przyjaciółką,różnymi osobami,kapłanami..postanowiłam pójść nawet do szkolnego psychologa mówiąc sobie w sercu: jeśli pani psycholog mi nie pomoże,to nikt mi już nie pomoże..W głębi serca pamiętałam jednak wciąż o tym że to Bóg jest Wszechmogący,to On jest moim stwórcą.W maju,po Eucharystii rozpoczynającej wyprawę otwartych oczu,
    każdy miał podejść przed ołtarz, uklęknąć i z prawdziwa powaga a nie
    lekceważeniem- wyciągnąć karteczkę ze Słowem Bożym, która była w koszyczku. animatorka
    wyjaśniła nam, żeby każdy wziął tylko jedną kartkę, dla siebie, a nie dla
    koleżanki też.. i abyśmy traktowali to jako Słowo z Pisma Świętego mimo tego, iż
    jest to drukowana kartka. wzięłam swoja kartkę, poszłam na bok, uklęknęłam przed
    tabernakulum....a ten fragment który przeczytałam to mniej więcej to: "Nie
    pokładajcie ufności w książętach ani w człowieku u którego nie ma wybawienia".. serce
    mocniej zabiło..Nie psycholog,nie przyjaciółka..największym Przyjacielem,Uzdrowieniem,wyjściem z wszystkich 'problemów' jest Jezus-Alfa i Omega. Chwała Panu!:)

    OdpowiedzUsuń